KASZA JAGLANA dla pięknych, dla młodych…

…i dla tych, którzy te walory pielęgnować pragną, a lata lecące zatrzymać. Kasza jaglana bowiem krzemionkę posiada, a ta o włosy, paznokcie i cerę świetlistą zadbać potrafi. Moc antyoksydantów upływ czasu powstrzyma, co i zestarzeć się nie da. Przed nowotworem i chorobami uporczywymi broni mężnie i koncentrację oraz pamięć wzmocni. Sylwetkę zdrową, jako że przemianę materii reguluje, zachować pozwoli, a odporny organizm zapewni – w chłodne dni rozgrzeje niczym wino.

Rozprawa o tym co wspólnego ma szlachcic z kanarkiem,
jak zmienił się zawód krupiera na przestrzeni lat
i dlaczego król Jagiełło uwielbiał jagły.

Proso w spadku

Kaszę jaglaną przygotowuje się z ziaren prosa, a to miało swój wątek już w Starym Testamencie, we fragmencie na temat pieczenia chleba:

Weź sobie pszenicy i jęczmienia, bobu i soczewicy, prosa i orkiszu:

włóż je do tego samego naczynia i przygotuj sobie z tego chleb. (Ez 4,9)

Przez lata przepis na chleb Ezechiela został świetnie dopracowany i cieszy się ogromnym powodzeniem pośród współczesnych miłośników dobrego, domowego pieczywa. Również kasza jaglana wciąż zaskakuje mnogością zastosowań. Pożywne śniadanie, pyszny obiad, zdrowy deser i bezglutenowy chleb na stałe już zagościły w naszych jadłospisach. A co powiecie na piwo i to rodem z Afryki? Pomba, bo tak nazywa się to wysokoprocentowe piwo uzyskiwane z przefermentowanych, kiełkujących ziaren prosa, jest często wyrabiane w afrykańskich domach. Nie zawiera chmielu, a podobno niezrównanymi mistrzyniami w jego przyrządzaniu są tamtejsze kobiety. Taki lokalny, ochładzający trunek to już jest coś! Gdzie jednak sięgają początki kaszy jaglanej?

Kasza jaglana

Shu mi – tak właśnie nazywają kaszę jaglaną Chińczycy. Uzyskiwana jest z łuskanych ziaren prosa, jednej z najstarszych roślin uprawnych, która została sprowadzona do Europy prawdopodobnie właśnie z Chin. Ustalił to sztab archeologów zaskoczonych przez 50 ton jagłów znalezionych w starożytnych magazynach. Te imponujące zbiory datowano na 8 000 lat p.n.e! Dzisiaj trudno nam w to uwierzyć, ale podobno proso uprawiano niegdyś w Azji częściej i w większych ilościach, niż ryż, który obecnie jest niepodważalnym liderem tego regionu. Powód był prosty – proso jest znaczniej mniej wymagającą roślina, niż ryż i lepiej znosi jałową glebę oraz tamtejszy suchy klimat. Chińscy specjaliści od naturoterapii twierdzą nawet, że w czasach, kiedy kasza jaglana wiodła prym na ichniejszych stołach, ludzie dożywali nawet 120 lat – w świetnej formie i zdrowiu. Nie bez powodu więc proso nazywano świętą rośliną.

Polskiego ryżu wędrówka

Do Polski proso przywędrowało w średniowieczu. Uprawiano je wtedy masowo, głównie właśnie po to, by uzyskać kaszę jaglaną. Jaglaną? Z prosa? W języku prasłowiańskim jagła oznaczała proso. Od tamtego czasu widocznie nikt nie wymyślił lepszej i trafniejszej nazwy współczesnej. Taka pamiątka po pra…pradziadkach, pionierach w produkcji polskiego ryżu, bo tak dumnie niegdyś nazywano proso.

Kasza jaglana królowa polskich kasz

Kasza jaglana królowała na polskich stołach przez kilka następnych wieków. Produkowana była lokalnie, przez chłopów na ich własne potrzeby. Ludzie mniej zamożni wyrabiali ją sami lub zawozili proso do młynów, które w późnym średniowieczu były w Polsce coraz to bardziej popularne. Wynalezione zostały nawet specjalne młyny do wyrabiania kasz – tzw. kaszowniki. Do dzisiaj w zamku malborskim można obejrzeć wyposażenie takiego młyna.

„Kaszowy” przemysł rozkwitał w najlepsze – w miastach pojawił się nawet nowy fach – krupiera, zwanego także krupnikiem lub jaglarzem. Zajmował się on produkcją i sprzedażą kasz, także pszennych, jęczmiennych i żytnich. Nie wiemy, co prawda, ile miał on wspólnego ze współczesnym krupierem z kasyna, ale do dziś, w wielu miastach pozostały po tej profesji nazwy ulic. Na przykład Krupnicza we Wrocławiu oraz ulica Przy Kaszowniku w Toruniu – na cześć młynów.

Ziarnko do ziarnka i…

W średniowieczu kasze były jedną z głównych pozycji w menu. Dlatego tę jaglaną jadano niemal codziennie, szczególnie w tych gorzej sytuowanych rodzinach. Andrzej Wyczański, polski profesor historii, pokusił się niegdyś o ciekawą kalkulację. Według jego wyliczeń, w XVI wieku przeciętny polski włościanin, pracujący na folwarku, zjadał w tygodniu ponad trzy kilogramy kaszy – w tym około jednego kilograma jaglanej. Imponujący wynik, prawda? Oprócz tego, w każdym tygodniu, spożywał też po trzy kilogramy mięsa i grochu. Najwięcej jednak, zjadano wtedy chleba – aż kilogram dziennie! Treściwość dań była zdecydowanie domeną tamtych czasów, ale też folwark wymagał większych zapasów siły i energii, niż nasza dzisiejsza praca w biurze.

Królowa kasz i król Jagiełło

Kaszowe jadłospisy staropolskie zmieniały się na przestrzeni lat. Średniowieczni władcy zazwyczaj jadali skromniej, niż późniejsze pokolenia zamożnych mieszczan. I tak jak król Władysław II Jagiełło z Jadwigą jadali jagły regularnie, tak magnaci – dobre 300 lat później – kaszą gardzili niemal zupełnie i uważali ją za pokarm biedaków. Podczas, gdy Jagiełło wraz z wybranką cieszyli się zdrowiem, jasnością umysłu i mocnymi kośćmi za sprawą prostych potraw na bazie kaszy jaglanej, trzy wieki później, zamożni spożywali ją całkiem niechętnie. Zjadliwa była jedynie wtedy, gdy serwowano ją z dodatkiem importowanych, drogich rarytasów, będących oznaką bogactwa i dostatku. Należały do nich między innymi migdały i rodzynki. Kaszę również wybierali z najwyższej półki – zawsze tę lepiej oczyszczoną i dokładniej skrojoną niż ta, którą zwykli jadać ich przodkowie oraz rzecz jasna – poddani. Mimo tego, na magnackich stołach, niemal całkowicie przeważać zaczął chleb, będący ówcześnie towarem luksusowym i świadczącym o dobrobycie.

Przysmak Magnata z kaszą jaglaną

Porcja na 2 osoby

Potrzebujesz:

1 łyżkę pokrojonych migdałów
1 łyżkę pokrojonych orzechów włoskich
1 łyżkę rodzynek
1 łyżkę miodu
6 łyżek kaszy jaglanej

Kaszę zalej 300 ml wrzącej wody – skróci to czas przygotowywania – i gotuj na średnim ogniu do miękkości przez 15 minut lub do momentu, gdy cała woda wyparuje. Dodaj orzechy włoskie, migdały oraz rodzynki. Wymieszaj z miodem. Magnacki Przysmak gotowy – smacznego!

Król Kasza

Spożywanie kaszy per se było z biegiem czasu co najmniej niestosowne i niegodne zamożnych smakoszy – żeby nie powiedzieć – upokarzające. Jeden z szefów kuchni na francuskim dworze królewskim ustalił nawet wykaz zbyt pospolitych jarzyn, które – obok kaszy – należało wyeliminować z diety. Na czarnej liście znalazły się oczywiście kapusta, groch i rzepa. Trzeba się szanować przecież! Nieźle w kość dostał zapewne Rudolf III Habsburg, który objął tron czeski i był tytularnym królem Polski przez bardzo krótki czas. Przyzwyczajony do skromnej diety i prostolinijności, ze smakiem zajadał się kaszą. Szybko jednak stało się to powodem do kpiny, a czescy podwładni mianowali go „Królem Kaszą”. Ten zaś mądry i poczciwy wiedział, że te proste dania zapewnią mu zdrowie, jasność umysłu i wytrwałość:

Rudolf żyje o mniszej strawie,

Kucharz kaszę mu jeno warzy.

Zaiste rzekli mu szarlatani,

że tak wzmocni swoje zdrowie.

Fragment XIV-wiecznej rymowanej kroniki Dalimila

Kasza dla Kozaka?

Kaszą jaglaną zajadali się także Kozacy w trakcie wojen. Przynosiła im siły i energię do walki oraz odporność na hulające epidemie. Najbardziej popularną potrawą była sałamacha, co miało znaczyć jeść wyśmienicie. Podobno jednak, całkiem niewiele wspólnego miała nazwa z samymi wrażeniami kulinarnymi. Była to, przechowywana w beczce, kasza jaglana z dodatkiem ciasta. To drugie prawdopodobnie nieco sfermentowane, gdyż przysmak wojenny był podobno kwaskawy. Czasem dodawano do niego słoninę i czosnek. Współcześnie, sałamancha jest ukraińskim daniem narodowym – a zapewne – jej ulepszoną wersją.

1:0 dla ziemniaka

Wiek XIX zaowocował w ziemniaki. Przestały być postrzegane, jako zamorski specjał, kłopotliwy w przygotowaniu. Szybko stały się bardzo popularne, żeby nie powiedzieć trendy i już do końca wyparły kaszę z miejskich jadłospisów. Na wsi zaś, kasze przetrwały na stołach jeszcze tylko jeden wiek – jakby gratis, ale i po tym czasie na stołach zagościł biały chleb, którego pozazdroszczono zamożnym. Kaszę jaglaną zaczęto stopniowo odkładać do lamusa. W ten oto sposób, ziemniaczana moda wyparła z diety pyszną, zdrową i lekkostrawną kaszę jaglaną, a dla tej było już tylko miejsce pośród karm dla papug i kanarków. Chociaż one wiedziały, co dobre.

A może by tak…

…powrócić do historii i zamienić ziemniaki, makron i ryż na kaszę jaglaną? Jest ona ich pełnowartościowym, bezglutenowym zamiennikiem, doskonałym zarówno do dań słonych, jak i słodkich – deserowych. Żeby jednak skutecznie powrócić do tradycji, warto szczególnie zwrócić uwagę na pochodzenie kupowanej kaszy. Fakt, że to niegdyś z Chin została sprowadzona do Polski, nie oznacza jeszcze, że dziś również powinna każdorazowo wędrować aż stamtąd. Zupełnie nie po to nasi pra… pradziadowie parali się uprawą prosa, by dziś sprowadzać ją na nasze talerze z tak daleka. Kasza jaglana z importu, często ma nieprzyjemny gorzkawy posmak. Dlaczego? Powód okazuje się bardzo prosty – jest zwyczajnie zjełczała. Ma ona stosunkowo dużą zawartość tłuszczu (ok. 3%), więc szybko się psuje, a taka nie nadaje się już do spożycia. Kasza polskiego pochodzenia nie zdążyła jeszcze zgorzknieć w transporcie, będzie więc „świeża” i doskonała zarówno w smaku, jak i pod względem swoich walorów zdrowotnych, a tym nie ma końca.

Kasza jaglana? Samo zdrowie!

Kasza jaglana zawiera pokaźną ilość białka – ok.10% – oraz mnóstwo związków, które regulują pracę całego organizmu. Krzemionka zapewni piękną, gładką cerę, mocne paznokcie i lśniące włosy, a ponieważ kasza jaglana jest najbardziej lekkostrawna ze wszystkich zbóż – przyspieszy przemianę materii i pomoże zadbać o sylwetkę, oczyści organizm z toksyn i wyreguluje poziom cholesterolu. Jakby tego szczęścia było mało – sprzyja wydzielaniu serotoniny, czyli właśnie hormonu szczęścia.

Kasza jaglana działa także przeciwwirusowo i przeciwalergicznie, wzmacnia odporność – także na choroby nowotworowe i rozgrzewa organizm. Co więcej, usuwa też nadmiar wilgoci z organizmu, dlatego zalecana jest przy przeziębieniach i zapaleniach górnych dróg oddechowych. Co ciekawe, jako jedyna spośród wszystkich znanych rodzajów kasz ma właściwości odkwaszające. Dlaczego to takie istotne? Nasz organizm, by funkcjonować poprawnie, oczekuje od nas utrzymania stałego poziomu pH – a poszczególne organy mają różne pH, więc sprawa jest skomplikowana. Kiedy przyjmujemy dużą ilość pokarmów o kwaśnym odczynie np. kawę, wino, soki czy napoje smakowe, odczyn w organizmie staje się bardziej kwasowy. W skrajnych przypadkach skutkuje on zgagą, a co najmniej uczuciem dyskomfortu. Kasza jaglana sprytnie radzi sobie z tymi objawami i przywraca równowagę kwasową w organizmie.

Wybierając zaś kaszę ekologiczną, unikniemy spożywania niepotrzebnych środków konserwujących i pestycydów, dręczących nasz organizm. Tylko wtedy zrobi ona dla zdrowia tyle dobrego, ile to możliwe. Kasza polskiego pochodzenia nie tylko będzie pozbawiona goryczki, ale dzięki temu, że jest drobniejsza – szybciej się ugotuje i będzie cieszyć smakiem najlepiej, jak umie!

Owocowe śniadanie

Porcja na 2 osoby

Potrzebujesz:

1/2 szklanki suszonych owoców – świetnie pasują jabłka lub maliny
4 łyżki twarożku
6 łyżek ekologicznej kaszy jaglanej

Kaszę zalej 300 ml wrzącej wody – skróci to czas przygotowywania – i gotuj na średnim ogniu do miękkości przez 15 minut lub do momentu, gdy cała woda wyparuje. Dodaj suszone owoce i twarożek. Ciepłe, pożywne, a jakie proste w przygotowaniu śniadanie – gotowe!

Tekst ukazał się w miesięczniku Filiżanka Smaków – gorąco polecamy!

filizanka_smakow

filizanka kasza jaglana